Już nie raz nie dwa wspominałam, że Hania jest zdecydowanie córeczką mamusi i nawet jedną z naszych ulubionych książek o niedźwiadku i jego tacie zmieniamy na opowieść o córeczce i mamie. Tym razem ten sam duet - Przemysł Wechterowicz i Emilia Dziubak wyszli naprzeciw tym konkretnym oczekiwaniom mojej córki i stworzyli książkę o żabie i jej córce. Niech o tym, że trafili w tym przypadku w dziesiątkę świadczy fakt, że pierwszego dnia czytałyśmy "Uśmiech dla żabki" jakieś pięć razy. W książce podobają mi się zarówno ilustracje, Emilia Dziubak to już klasa sama w sobie oraz tekst, zwłaszcza teraz, kiedy Hania poszła do przedszkola. Przekaz książki jest naprawdę dość prosty i oczywisty - mama zawsze wraca, a nawet jeśli nie ma jej akurat na miejscu, to i tak o swoim dziecku pamięta.
Myślę, że taki sposób na przekazanie tej oczywistej przecież prawdy dziecku, zwłaszcza na początku przygody z przedszkolem i rozłąki z rodzicami, jest świetny, a to, że dodatkowo okraszony przygodami oraz ciekawymi postaciami zwierząt - tym lepiej. Duet Wechterowicz - Dziubak znów spisał się na medal.
Zdjęcia pochodzą ze strony ilustratorki.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz